Sos pomidorowy z cukinii

Hej,

Lato w tym roku jest trochę bardziej mokre niż zwykle w związku z czym cukinia urosła w szalonej ilości. Nie lubiąc marnować jedzenia większość cukinii razem z moją wspaniałą narzeczoną przerabiamy na domowej roboty sos pomidorowy oraz dżem z cukinii.

Do przygotowania 7L sosu pomidorowego potrzebujemy:

  • Obraną i wydrążoną cukinię – 6kg (po obraniu i wydrążeniu – ok. 14kg przed)
  • Obraną cebulę – 2kg
  • Cukier – 0,5kg
  • Ocet – 0,4L
  • Paprykę słodką – 24g
  • Bazylię – 12g
  • Zioła prowansalskie – 12g
  • Pieprz mielony – 12g
  • Sól – 100g
  • Koncentrat pomidorowy 1,6kg

Proces przygotowania sosu rozpoczynamy od starcia całości obranej oraz wydrążonej cukinii oraz cebuli na tarce lub robotem kuchennym na drobne kawałeczki. Tak posiekaną cukinię oraz cebulę trzymamy osobno przez 6-12 godzinw chłodnym miejscu. Po tym czasie mieszamy cebulę z cukinią dodając 100g soli, całość dobrze mieszamy i zostawiamy w chłodnym miejscu na kolejne 6-12 godzin.

Po tym czasie przekładamy całość (8L) do garnka (najlepiej gdy nasz garnek ma co najmniej 12L) oraz gotujemy 3 godziny w przewiewnym miejscu z otwartą pokrywką aby odparować znajdującą się w naszej cukinii wodę. Dla przyśpieszenia procesu można użyć sitka oraz nabierki w celu zebrania nadmiaru wody podczas gotowania. Wynikiem redukcji powinna być trochę ciemniejsza niż na początku masa o objętości ok. 4,5L.

Do gotującej się masy dosypujemy 0,5kg cukru oraz 0,4L octu, całość dobrze mieszamy oraz gotujemy bez przykrywki przez pół godziny. Po tym czasie dodajemy przyprawy tj. paprykę słodką (24g), bazylię (12g), zioła prowansalskie (12g), pieprz mielony (12g) oraz koncentrat pomidorowy (1,6kg) całość mieszając bardzo dobrze. Tak przygotowany sos mieszając gotujemy bez przykrywki kolejną godzinę w celu odparowania nadmiaru wody. Po uzyskaniu ilości około 7L sos jest gotowy, tak przygotowany sos można pakować do słoików lub w przypadku chęci uzyskania bardziej jednorodnej masy możemy go dodatkowo zmiksować używając blendera.

Zamknięte słoiki z ciepłym sosem pasteryzujemy 20 minut po czym pozwalamy słoikom na powolne wystygnięcie, następnego dnia możemy dla pewności powtórzyć proces pasteryzacji.

Tak uzyskany sos pomidorowy będzie dobrym dodatkiem do dań opartych na makaronie i mięsie mielonym, gołąbków czy np. jako sos do pizzy, mięs lub ryżu. Sos może również stać się nietuzinkowym prezentem dla rodziny i najbliższych.

Przepis na dżem podam w osobnym poście 😀

Smacznego!

Zbieramy deszczówkę

Witam serdecznie.

W dzisiejszym artykule postaram się przybliżyć zagadnienie zbierania wody deszczowej na potrzeby podlewania przydomowego ogrodu.

Woda deszczowa ze względu na swoje parametry fizyko-chemiczne jest najodpowiedniejszym źródłem wody do podlewania roślin – szczególnie młodych. Kluczowymi parametrami tutaj są: 

  • temperatura zbliżona do temperatury powietrza,
  • odczyn neutralny lub zbliżony do neutralnego ph 6-7,
  • miękkość, woda deszczowa nie zawiera rozpuszczonych soli wapnia i magnezu.

Zbieranie deszczówki jest poza aspektem ekologicznym również opłacalne ekonomicznie. Poza początkowym kosztem zbiornika (lub kilku) oraz przerobienia instalacji rynnowej w późniejszym okresie nie ponosimy kosztów. Wodę uzyskaną o okresach opadów atmosfetycznych wykorzustujemy do podlewania roślin w okresach bezdeszczowych. Przy dobrze zaprojektowanym systemie zbierania deszczówki nie ma konieczności użycia elektryczności. Woda zbiera nam się z rynien grawitacyjnie. Odbiór wody deszczowej również odbywa się grawitacyjnie. W przypadku terenów z utrudnionym odsączaniem wody deszczowej z rynien poza wodą do podlewania zyskujemy mniej zalane podwórka i podjazdy wokoło posesji.

Aby zacząć zbierać deszczówkę potrzebujemy oczywiście zbiornik. W handlu dostępne są plastikowe pojemniki o kształtach antycznych waz, kropel lub ociosanych kamieni, które ładnie wyglądają jednak poza stosunkowo dużym kosztem nie posiadają dużej pojemności. Rozwiązaniem, które stosuje u siebie na działce jest użycie zbiorników IBC o pojemności 1000L każdy. Koszt takiego pojemnika z koszem stalowym oraz paletą jest porównywalny z opcjami znajdującymi się w handlu zbiorników jednak za ta samą cenę mam trzykrotnie większą pojemność użytkową co w moim przypadku jest cechą kluczową. Najlepiej gdy zbiornik będzie po środkach spożywczych oraz z szerokim wlewem – ułatwi to jego dobre umycie.

Do obliczenia potrzebnej pojemności zbiorników powinniśmy oszacować powierzchnię naszego dachu oraz zapotrzebowanie naszych roślin na wodę. Każdy milimetr opadu na metr kwadratowy dachu to litr wody. Średni roczny opad deszczu w Polsce to około 600mm wody jest to teoretyczna ilość 600L wody z każdego metra kwadratowego naszego dachu w roku. Wydaje się to bardzo dużo jednak należy pamiętać że okres wegetacji większości roślin nie trwa w Polsce cały rok a wodę będziemy używali na bierząco w okresach bez opadów przez co nie potrzebujemy drastycznie dużych pojemności. Większe pojemności w połączeniu z dużą powierzchnią dachu pozwolą na bardziej racjonalną politykę wodą w ogrodzie oraz prawdopodobnie zmagazynują wystarczająco dużo wody do podlewania w całym sezonie wegetacyjnym z opadów jesiennych oraz zimowych roztopów.

Dla obliczenia użytecznej wielkości zbiorników proponuję przyjąć wartości:

  • 75-100l/m2 dla dużego ogrodu, gdy zakładamy w pełni używać całą wodę z opadów do podlewania,
  • 50-75l/m2 dla średniego ogrodu, nadmiar wody odprowadzamy do oczka wodnego lub instalacji odsączającej,
  • 25-50l/m2 dla małego ogrodu. Dużą ilość wody z większych deszczów odprowadzamy j/w.

Przy większości średnich domków proponuję przyjąć 3000-4000L jako wartość średnią oraz 1000l jako wartość minimalną. Dla większych pojemności (powyżej 4000l łącznie) przestaje opłacać się stosowanie paletozbiorników IBC za to zaczyna opłacać się instalacja podziemna zbiornika betonowego typu szambo. W rejonach górskich z uwagi na większą ilość opadów proponuje podane powyżej wartości podwoić.

Mycie zbiorników IBC możemy wykonać z użyciem myjki ciśnieniowej lub jeśli takowej nie posiadamy to wyjmujemy zbiornik z kosza w którym się znajduje. Nalewamy około 50-100l wody, nakrętkę płynu do mycia naczyń i około 2l czystego piasku. Tak przygotowany zbiornik zamykamy szczelnie i kulamy około 10min aby dokładnie umyć wszystkie płaszczyzny wewnętrzne po czym płuczemy zbiornik czystą wodą. Mycie w ten sposób ponawiamy trzy razy. Całość razem z płukaniem po każdym myciu nie powinna zająć nam dłużej niż 45 minut na zbiornik.

Poza zbiornikami potrzebujemy zrobić filtr początkowy aby wykluczyć dostęp zanieszczyszczeń stałych z dachu jak i owadów. W moim przypadku w chwili obecnej za filtr początkowy robi stara znoszona koszulka bawełniana rozpięta na wlewie do zbiornika IBC tworząc menisk wklęsły jednak to rozwiązanie nie jest idealne ze względu na szybkie zapychanie się filtra co skutkuje przelewaniem się wody górą podczas deszczów zamiast trafiać do beczek. Filtr w postaci koszulki zmieniam co około 2 miesiące a i tak czasami podczas gwałtowniejszych opadów woda przelewa mi się górą. W niedalekiej przyszłości koszulkę zastąpię siatką z metra do budowy moskitier.

Jeżeli mamy taką możliwość nasz zbiornik powinien znajdować się od strony północnej budynku ze względu na naturalnie występujące mniejsze nasilenie promieniowania słonecznego. Dodatkowo jeżeli zbiornik przepuszcza światło powinniśmy zabezpieczyć go malując go farbą, owinąć czarną folią budowlaną lub zbudować obudowę np. z drewna po paletach. Zapobiegnie to rozwojowi glonów w zbiorniku oraz zakwitaniu wody. 

Zbiornik warto umieścić na podwyższeniu przynajmniej 50cm od poziomu gruntu co umożliwi pobieranie wody ze zbiornika do konewki bez użycia pompy elektrycznej. Zbiorniki na mojej działce znajdują się około metr nad ziemią co umożliwia powolne podlewanie z użyciem węża ogrodowego gdy zbiorniki są prawie pełne. Optymalne było by podniesienie zbiorników jeszcze wyżej ale późniejsze zbieranie wody z rynien jest utrudnione przez zbyt mały spadek pomiędzy spistem rynny a zbiornikiem.

Z uwagi na potencjalne zanieczyszczenie wody deszczowej szkodliwymi patogenami pochodzącymi z rozkładających się odpadków pochodzenia roślinnego oraz zwierzęcego odradzam użycie wody deszczowej do podlewania warzyw przeznaczonych do bezpośredniego spożycia jak sałata, rzodkiewka, marchew itp. Kwiaty, rośliny ozdobne, drzewa czy krzewy z pewnością nie będą protestowały jeżeli podlejemy je deszczówką. Pamiętajmy tylko o zasadzie aby nie podlewać roślin w pełnym słońcu tylko wczesnym rankiem lub pod wieczór gdy słońce jest nisko.

Pozdrawiam życząc deszczowych dni 😀

Kompost czyli czarne złoto ogrodnika

Każdy szanujący się ogrodnik przydomowy, działkowy lub balkonowy zdaje sobie sprawę jak cennym materiałem jest kompost, czyli przerobiona przez korzystne organizmy, mikroorganizmy oraz grzyby materia organiczna bogata w związki mikro i makro potrzebne roślinom do prawidłowego wzrostu. Dojrzały kompost poza NPK (azot, fosfor, potas) zawiera również cały wachlarz mikroelementów. Po dodaniu kompostu do gleby zwiększa się udział materii organicznej w glebie a jednocześnie pojemność wodna i powietrzna gleby. Gleba wzbogacona w kompost jest bardziej pulchna i stanowi dobre środowisko naturalne dla pożytecznych organizmów.

Kompost podobnie jak inne nawozy organiczne można kupić, jeżeli dopiero zakładamy ogród wydaje się to najbardziej rozsądną opcją. Jeżeli jednak dysponujemy miejscem (oraz czasem) możemy pozyskać kompost samemu. Chwilę to zajmie, jednak jednocześnie pozbędziemy się niepotrzebnych odpadków z ogrodu co jest równie ważne jak sama dostępność kompostu.

Co możemy kompostować?:

  • skoszoną trawę, w przypadku większych trawników mamy tony materiału rocznie do dyspozycji,
  • liście (z wyjątkiem liści dębu oraz orzecha włoskiego),
  • odpadki kuchenne w postaci obierek warzyw i owoców lub nadpsute warzywa i owoce, (nie nadają się pieczone i gotowane warzywa),
  • chwasty po pieleniu (najlepiej jak nie mają dojrzałych nasion), temperatura w pryzmie unieszkodliwi większość nasion, jednak te które zostaną, na pewno wykorzystają sprzyjające warunki do rozwoju,
  • rozdrobnione gałęzie drzew, krzewów z liśćmi lub bez,
  • odpady tartaczne, wióry po obróbce drewna, drobne wióry wymieszać z inną materią – mają tendencję do zbijania się w nieprzepuszczalną wodę i powietrzę warstwę,
  • popiół po spalaniu drewna, w ograniczonym zakresie cienkie warstwy,
  • odchody zwierząt gospodarskich i domowych, najlepiej wymieszane z wiórami lub rozdrobnionymi gałęziami w warstwie nie przekraczającej 10cm,
  • pokruszone skorupki jaj,
  • torebki po herbacie (rozdrobnione), fusy z kawy i herbaty,
  • rozdrobiony niezadrukowany (maszynowo) papier, tektura oraz wypraski tekturowe od jajek,
  • korę drzew iglastych i liściastych, igły sosnowe, szyszki.

Charakter powstałej pryzmy różni się od ilości oraz dostępności poszczególnych odpadów, w swoim ogrodzie mam bardzo dużo zielonych odpadków bogatych w azot oraz bardzo mało brunatnych suchych odpadków bogatych w węgiel wobec czego do zbilansowania mojej pryzmy używam mieszanki odpadów tartacznych, które przywiozłem sobie z pobliskiego tartaku w korzystnej cenie 50zł za 2m3 materiału, objętościowo używam około 1 części wiórów na 5 części koszonej trawy, chwastów i odpadków kuchennych i innych organicznych odpadków po zbiorach. Każdy tartak posiada taką starą pryzmę z wiórami, które nie są im do niczego potrzebne, warto zadzwonić i zapytać czy odsprzedadzą lub udostępnią małą ilość za darmo. Innym miejscem gdzie można dostać tego typu materiał są zakłady meblarskie oraz obróbki drewna np. Bydgoska Sklejka Multi gdzie można kupić zarówno wióry drewniane jak i korę.

W zależności od naszych możliwości dostarczania odpadków organicznych oraz ilości miejsca jakie możemy poświęcić mamy kilka opcji:

  • pryzma kompostowa w przypadku gdy mamy bardzo dużo odpadków organicznych, dużo czasu oraz zacienione miejsce na skraju ogrodu
  • kompostownik drewniany w przypadku gdy mamy ograniczoną ilość odpadków organicznych, trochę mniej czasu a nasze miejsce jest umiarkowanie widoczne
  • kompostownik plastikowy w przypadku gdy mamy ograniczoną ilość odpadków, mniej czasu a nasze miejsce jest widoczne
  • vermi kompostownik w przypadku gdy bardzo zależy nam na czasie, mamy małą ilość odpadków oraz nasze miejsce jest widoczne ale nie boimy się robaków 😀

Wszystkie z powyższych mają swoje plusy jak i minusy i tylko od nas zależy która opcja przypadnie nam do gustu najbardziej. Poniżej postaram się opisać moje doświadczenia i spostrzeżenia.

Pryzma kompostowa jest moją ulubioną formą tworzenia kompostu, ponieważ jest najmniej problematyczna, nie wymaga dużo pracy i pozwala na przerabianie bardzo dużych ilości materiału organicznego, mam jednak dosyć dużo miejsca i nie śpieszy mi się z uzyskaniem kompostu, ze względów praktycznych mam założone dwie pryzmy, jedna świeża rozpoczęta na wiosnę tego roku oraz starsza z wiosny poprzedniego roku. 

Pryzmę zakłada się od umieszczenia grubych gałęzi w miejscu gdzie pryzma ma powstać, mogą to być również grubo rozdrobnione gałęzie, celem jest stworzenie strefy, która umożliwi cyrkulację powietrza w pryzmie oraz w przypadku przemoknięcia pryzmy odprowadzi nadmiar wody z pryzmy. Następnie na pryzmę warstwowo po ok. 20 cm umieszczamy odpadki organiczne, suche oraz mokre, suche jak np. rozdrobnione gałęzie na osobną warstwę a resztę np. mokre zielone chwasty lub trawę na kolejną warstwę. Ważne jest miejsce gdzie pryzma stoi, nie powinno być to miejsce w pełnym słońcu. Jeżeli mamy już pryzmę w takim miejscu można trochę jej pomóc i przykryć ją starą wykładziną lub dywanem babci, nie jest to rozwiązanie idealne jednak działa. Kompost z pryzmy bez obracania jest gotowy po około 2 latach, materiał z pryzmy przerzucam przez sito o oczkach 2×3 cm co pozwala na odsianie dobrze przerobionego materiału od grubszych frakcji, które lądują na świeżej pryzmie, z mojego doświadczenia kompostowanie przebiega szybciej jeżeli wkład materiałowy mamy rozdrobniony lecz nie można przesadzić z rozdrobnieniem ponieważ bardzo małe kawałki będą utrudniały dostęp tlenu do pryzmy powodując jej gnicie. Uzyskany kompost przykrywam dywanem lub folią budowlaną  o grubości 0,3mm aby nie dopuścić do jej zachwaszczenia końce dociążając kamieniami polnymi lub cegłami.

Kompostownik drewniany to taka pryzma tylko ograniczona elementami drewnianymi, z jednej strony pomaga w utrzymaniu wilgoci w pryzmie, z drugiej natomiast trudniej z dostępem do takiej pryzmy, dodatkowo przygotowanie kompostownika zajmuje nam trochę więcej czasu i materiału w postaci belek drewnianych lub palet, w przypadku obracania materiałem znajdującym się w przegródkach naszego kompostownika proces kompostowania przebiega w czasie około 12 miesięcy, bez odwracania 24 miesięcy jak w przypadku zwykłej pryzmy. Do konstrukcji kompostownika należy używać drewna nie nasączonego środkami biobójczymi jak używany do impregnacji podkładów kolejowych Xylamit. Podkłady kolejowe nie są dobrym materiałem na kompostownik! Palety transportowe skręcone drutem pełnią swoją funkcję idealne, lecz trzeba pamiętać aby utworzyć miejsce na 3 przegrody lub chociaż zabezpieczyć miejsce aby dobudować kolejne elementy w trakcie dojrzewania kolejnych porcji kompostu. W związku z brakiem impregnacji drewna do budowy kompostownika jego trwałość jest ograniczona, w najgorszym przypadku nasz kompostownik zacznie się rozpadać po okresie około 5 lat, po tym czasie elementy użytych elementów drewnianych same stają się kompostem można je z powodzeniem użyć do budowy dolnych warstw kolejnych pryzm kompostowych. Osobiście uważam, że do budowy kompostownika powinniśmy używać tylko takiego drewna, które do niczego innego nam się nie przyda, zakup nowego świeżego drewna wydaje się nieuzasadniony.

Rozwiązaniem łączącym zalety zamkniętego kompostownika z dłuższym terminem przydatności do użycia jest kompostownik z tworzywa sztucznego, który dzięki użyciu materiału odpornego na promieniowanie UV powinien pełnić swoją funkcję przez okres co najmniej 10 lat jednocześnie dzięki izolacji cieplnej pozwala na szybszy proces tworzenia kompostu w porównaniu z wolno stojącą pryzmą oraz kompostownikiem drewnianym. W związku ze stosunkowo małą pojemnością oraz kosztem tego typu produkt przeznaczony jest do bardzo małych ogrodów gdzie łączna ilość materiału roślinnego w roku nie przekroczy 1m3. Trzeba przyznać że oferowane w centrach ogrodniczych produkty są bardzo estetyczne i nie psują krajobrazu tak bardzo jak inne rozwiązania. Warto zaopatrzyć się w co najmniej 2-3 sztuki, które używamy naprzemiennie, jeden z pojemników odpoczywa (jest tylko mieszany), do drugiego dokładamy świeżą materię. Z uwagi na ładny wygląd takiego pojemnika można go postawić w ogrodzie bliżej kuchni.

Vermi kompostownik to nic innego jak kompostownik zaopatrzony w kolonię dżdżownic kalifornijskich, które na bieżąco przerabiają dostarczaną im materię organiczną w kompost, rozwiązanie takie jest interesujące z uwagi na żarłoczność dżdżownic, jednak z uwagi na brak mrozoodporności oraz nasz klimat wesołą gromadkę musimy odnawiać co roku w przypadku instalacji na zewnątrz (koszt stada 500 szt = 25 zł z wysyłką) lub możemy rozważyć przygarnięcie stadka dżdżownic do ogrzewanego budynku gospodarczego lub przydomowego garażu. Konstrukcja vermi kompostownika to kilka pojemników plastikowych lub drewnianych z nawierconymi otworami pozwalającymi na przemieszczanie się dżdżownic za pokarmem w górę totema z kompostem.

Każda z metod powoduje, że ilość kompostu objętościowo w porównaniu do wprowadzonego materiału organicznego wynosi 20-40% co jest normalne dla amatorskiego kompostownika czyli z każdego metra sześciennego materiału organicznego uzyskamy od 200 do 400 litrów kompostu. Poziom rozdrobnienia materiału jak i wysoka temperatura wpływa korzystnie na tempo kompostowania. Idealnym rozmiarem kompostowanych odpadków w mojej ocenie są kawałki o powierzchni ok. 5 cm2, małe ilości możemy rozdrobnić w rękach z użyciem sekatora, do większych ilości niezastąpiony okaże się rozdrabniacz ogrodowy. Latem w upalne dni można pryzmę dodatkowo nawodnić aby nie dopuścić do jej nadmiernego przesuszenia, w przypadku zalania pryzmy wodą oraz wydzielania przez nią nieprzyjemnego zapachu należy pryzmę przerzucić (napowietrzyć) oraz wymieszać z suchą materią np. rozdrobnionymi gałęziami lub wiórami tartacznymi jednocześnie zabezpieczając pryzmę przed dalszymi opadami nakładając na górę plandekę.

Pozdrawiam życząc sukcesów!